Korektor przed czy po kompresji?

Kompresor i korektor, dwa najważniejsze procesory dźwięku. Bez nich nie da się wyprodukować dobrego numeru. Będą one potrzebne na każdym etapie pracy z dźwiękiem. Dlatego trzeba im poświęcić więcej czasu. Jeżeli ktoś myśli, że kolejność wpięcia nie ma większego znacznia, to się grubo myli. Śmiem twierdzić, że jest to ważniejsze od typu wykorzystywanych korektorów i kompresorów.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że odpowiedź na tytułowe pytanie brzmi – to zależy. Pewnie już masz dość takich odpowiedzi, ale w świecie dźwięku, wiele rzeczy jest uzależnionych od różnych czynników. Żeby istniały złote rady, to każdy by je stosował i każdy miks brzmiałby tak samo. Aby wiedzieć, kiedy co powinno być pierwsze, trzeba najpierw sobie uświadomić, że zarówno korektor jak i kompresor wpływają na głośność dźwięku. Korektor wycina lub podbija wybrane zakresy częstotliwości a kompresor wyrównuje różnice pomiędzy cichymi, a głośnymi fragmentami. W rezultacie uzyskujemy głośniejsze nagranie.

Korektor przed kompresorem

Przypuśćmy, że podcięliśmy niskie częstotliwości ok. 200Hz o 5dB, a następnie podbiliśmy wysokie o 5dB i tuż za korektorem aplikujemy kompresor. Teraz najważniejsze – należy wyobrazić sobie co stanie się z dźwiękiem. Wysokie częstotliwości, które zostały podbite zostaną ściszone przez kompresor, czyli podbicie nie będzie wynosiło 5dB tylko trochę mniej (w zależności od ustawień kompresora). Natomiast niskie częstotliwości, które zostały ściszone wyrównają swój poziom względem głośniejszych fragmentów, czyli podcięcie nie będzie tak mocne jak na początku. W tym wypadku działanie korektora jest mniej słyszalne, delikatniejsze.

Korektor po kompresorze

Korektor i kompresor jest ustawiony jak we wcześniejszym przykładzie, tylko zmieniamy kolejność. Co teraz dzieje się z dźwiękiem? Kompresor wyrównuje poziomy głośności, a korektor podbija o 5dB wysokie częstotliwości i podcina niskie o 5dB. Korektor oddziałuje na skompresowany sygnał, przez co zmiany przez niego wprowadzone są mocniejsze i bardziej słyszalne.

No tak skoro przy aplikowaniu korektora przed kompresorem uzyskujemy mniejsze zmiany, to może wystarczy wykonać mocniejsze podbicia lub podcięcia. Czy wtedy uzyskamy takie same rezultaty jak po kompresji? Nie do końca. Należy pamiętać o tym, że sygnał po kompresji, zmienia swoje brzmienie i będziemy pracować na trochę innym sygnale.

Przyjrzyjmy się praktycznym przykładom. Jeżeli masz nagranie wokalu, w którym zostało bardzo dużo niepotrzebnych szumów, odgłosów w niskich częstotliwościach. Potraktowanie tego nagrania kompresorem tylko uwydatni te cichsze niechciane fragmenty. Zdecydowanie ciężej będzie się ich pozbyć po kompresji niż przed kompresją. Dlatego w tym wypadku lepiej jest zaaplikować korektor przed kompresorem i pozbyć się niechcianych częstotliwości. Sygnał, który przejdzie przez kompresor będzie pozbawiony niechcianych artefaktów. W końcu o to nam chodzi, chcemy skleić tylko to co jest nam potrzebne.

W sytuacji, gdy czujesz, że wokal jest pozbawiony prezencji i jest mało klarowny, sięgniesz po korektor w celu podbicia wysokich częstotliwości. Tylko gdzie taki korektor zaaplikować. Ciężko jest jednoznacznie na to odpowiedzieć. Wiemy już, że kompresor ściszy to co podbijemy i możemy nie uzyskać zamierzonego celu. Wynika z tego, że w momencie, gdy chcesz podbić jakieś częstotliwości to należy zaaplikować korektor po kompresorze, ale czy zawsze? Kto to wie. Nie przekonasz się, dopóki sam nie sprawdzisz.

Jako punkt startowy warto obrać sobie zasadę – korekcja chirurgiczna, poprawkowa (podcinanie) przed kompresją, a korekcja wpływająca na zmianę charakteru brzmienia po kompresji. Tylko pamiętaj, to nie jest sztywna reguła. Testuj różne rozwiązania, aż w końcu dojdziesz do wprawy.

Czy można korzystać z więcej niż jednego korektora?

Pewnie, że tak. Jeżeli sytuacja tego wymaga to można i skorzystać z 10. Tylko broń Boże nie na zasadzie, a co mi szkodzi, może zabrzmi lepiej. Należy zadać sobie pytanie, co chcesz uzyskać za pomocą korekcji. Dobrym rozwiązaniem jest zaaplikowanie jednego korektora przed kompresorem, a drugiego za. Pierwszy ma za zadanie pozbycie się niechcianych częstotliwości, natomiast drugi służy do zmiany barwy brzmienia. Można się też spotkać z dodaniem kolejnego kompresora na końcu w celu opanowania podbitych częstotliwości.

Brzmi zawile? Jeżeli tak to wróć do akapitu z praktycznymi przykładami. Wtedy zrozumiesz o co w tym chodzi. Jednak najlepszym rozwiązaniem będzie przetestowanie tych ustawień samemu. Wystarczy na przemian zmieniać kolejność stosowanych procesorów. Tylko pamiętaj, aby ustawić je dosyć drastycznie, aby różnice w brzmieniu były oczywiste.

Musisz też wiedzieć, że co producent to inne metody. Każdy na tej samej ścieżce mógłby zupełnie inaczej ustawić te dwa procesory i uzyskać równie dobre brzmienie. Dlatego złotą zasadą, o której nie raz wspominałem jest – zaufaj swoim uszom, jeżeli coś brzmi dobrze to nieważne, że jest to wbrew zasadom. 

Tak wiem, może się to wydawać trochę bez sensu. Brak jakichkolwiek konkretów. Niestety nie da się podać gotowych rozwiązań, bo za każdym razem pracujemy nad innymi ścieżkami i chcemy uzyskać zupełnie inne rezultaty. Chodzi o to, że trzeba mieć na uwadze, że kolejność ma znaczenie i trzeba zwracać na to uwagę.