Czy miks i mastering mogą zdziałać cuda?

Jest tu ktoś, kto myśli, że miks zmieni słaby kawałek w arcydzieło? A może ktoś uważa, że ze słabo nagranego wokal da się wykręcić czyściutką partię? Zaraz ktoś odpowie – pewnie, że się da, przecież w studio można zrobić wszystko. Tak można zrobić wiele, ale nikt nie jest cudotwórcą. Wyobraź sobie, że chcesz odnowić stary samochód. Nawet gdy dołożysz wszelkich starań to i tak cuda motoryzacja z niego nie zrobisz. Co najwyżej będzie sprawiał lepsze wrażenie, a i tak dalej będzie to ten sam grat. Tak działają handlarze samochód, chyba nie chcesz, aby Twoje nagrania były takie jak te samochody.

Swego czasu czytałem wywiad z jednym z inżynierów zajmujących się miksem płyty Rihanny. Zapytany przez dziennikarza o to, jak wyglądał proces miksowania i czy zdradzi tajne techniki, których używał. Odpowiedział – dostałem tak świetnie nagrane ścieżki, że sam proces miksowania był tylko formalnością. Te słowa utwierdziły mnie w przekonaniu, że sam miks to tylko jedna ze składowych ostatecznego brzmienia. Ważniejsze jest to jak ścieżki zostały przygotowane.

Co do jakości ścieżek to nie tylko tyczy się tego jak i czym zostały nagrane. Równie ważne są emocje jakie zostały włożone w nagranie. Jeżeli wokalista zaśpiewał poprawnie bez żadnych błędów, ale zrobił to sztywno i bez energii. To nawet największy czarodziej nie wyciągnie z tego emocji, skoro ich tam nie ma. Trzeba też zwrócić uwagę na poprawność nagrania. W przypadku gdy gitarzysta niezbyt dobrze radzi sobie ze swoim instrumentem nagranie jest skazane na przeciętność. Chociaż często lepsze są nagrania, w których zdarzają się małe pomyłki, ale emocje rozbrajają. W końcu muzyka to emocje.

A co w przypadku gdy tworze wszystko wewnątrz komputera?

Sprawa wygląda bardzo podobnie tylko, że nie nagrywasz instrumentów. Przypuśćmy, że do ułożenia partii perkusji zostały wykorzystane sample. Zapewne będą to sample z różnych zestawów perkusyjnych i siłą rzeczy nie będą się ze sobą „kleić”. Co należy z nimi zrobić? Tego nie wiem i nikt tego nie wie, bo to zależy od wielu aspektów. Jedno jest pewne należy z nich wyciągnąć jak najwięcej. Tak, aby pasowały do kontekstu całego utworu.

Zaletą dobrych producentów jest świetne, charakterystyczne brzmienie. To nie jest wynik samego miksu, ponieważ już na etapie tworzenia szlifuje się brzmienie. Przykładowo została stworzona partia basu na syntezatorze. Ona już przed miksem musi brzmieć jak najlepiej. Jeżeli ona będzie brzmiała beznadziejnie i nie będzie kompletnie pasowała do reszty utworu to miks tego nie uratuje, a jedynie zatuszuje.

O miksie należy myśleć już na etapie tworzenia, aranżowania i dobierania brzmień. W przypadku, gdy aranż i brzmienia nie są przemyślane, to nic z tego nie wyjdzie. Załóżmy, że w refrenie gra bas, perkusja, syntezator zagrany nisko, dodatkowo pady, które też dominują w niskich częstotliwościach. Teraz na chwile się zatrzymaj i pomyśl, jak te instrumenty mają przebijać się przez miks, skoro walczą o miejsce w rejonie niskich częstotliwości. Sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby pady i syntezator został zagrany wyżej.

Pod pojęciem miks kryje się wiele zagadnień takich jak – kompresja, korekcja, pogłos, panorama, balans głośności i częstotliwości itd. Poza tym każdy utwór jest inny i wymaga innych zabiegów. Dlatego na nic zdadzą się pytania – jak osiągnąć dobry miks. Gdy znajomości wszystkich składowych miksu równa się ZERU. Co z tego, że powiem Ci jak skleić bas ze stopą skoro w każdym utworze trzeba do tego podejść w inny sposób. Jeżeli chcesz wiedzieć jak zmiksować konkretny instrument musisz znać podstawowe narzędzia i to od nich musisz zacząć naukę. A nie od wyszukiwania rozwiązań, które tak naprawdę nie istnieją.

Jednak bardziej zadziwiające jest to jak wiele osób skupia się na tym jak wykonać mastering, ledwo znając podstawowe narzędzia. Wiem, że powstał dziwny kult masteringu i nawet wielu pseudo znawców oferuje swoje usługi mix i mastering za 15 zł. Tylko ten „mastering” polega na wrzuceniu kilku gotowych ustawień i zwiększeniu głośności nagrania. A to nie ma nic wspólnego z masteringiem. Profesjonalny mastering to bardzo trudna i delikatna sztuka, wymagająca ogromnej wiedzy i doświadczenia.

Jeżeli masz problemy z miksem i kompozycją, to możesz porzucić mastering i skupić się na miksie. Pod żadnym pozerem też nie mów, że masz fajne utwory, tylko brakuje im profesjonalnego masteringu, to nie mastering jest słaby tylko miks lub kompozycja. Jeżeli posiądziesz umiejętność wykonywania dobrego miksu to bez problemu uda Ci się wykonać dobry domowy mastering. Podczas tego procesu wykorzystuje się te same typy narzędzi co w miksie, tylko w innym kontekście.

Wyobraź sobie, że przyrządzasz danie, które jest lekko spalone, przesolone i śmierdzi jak kilkudniowa ryba, ale nie zrażasz się tym i podajesz je gościom. Oczywiście podajesz je na pięknych talerzach w cudownej i oryginalnej kompozycji. Wizualnie prezentowałoby się to świetnie, ale smakowałoby to okropnie. W ten sposób udało by Ci się tylko zatuszować nieudane danie, ale w ogólnie ocenie niewiele by to pomogło. Tak samo jest z masteringiem.